sobota, 25 lutego 2017

Ed Sheeran Book Tag ♪

     Obok tego tagu zdecydowanie nie mogłam przejść obojętnie jako fanka Eda Sheerana i miłośniczka książek. Tag ten znalazłam na blogu Klaudii - Czytanie jest magiczne!. Uważam, że ten tag to jeden z najlepszych, jakie do tej pory spotkałam. Trochę go zmodyfikowałam, ponieważ dodałam cztery tytuły od siebie, ponieważ jakoś brakowało mi tych piosenek i zmieniłam So na Cold Coffe, a także All of the stars na Catle on the Hill ale to tylko takie "kosmetyczne" zmiany 😉

Give me Love ~ autor, którego chcesz spróbować

     Marc Elsber, autor Black Out: Najczarniejszy scenariusz z możliwych i Zero: oni wiedzą, co robisz. Bardzo chcę przeczytać te książki.

Kiss me ~ książka, której okładka najbardziej ci się podoba

I'm a Mess ~ książka, której przeczytania żałujesz

     Czerwona Królowa Victorii Aveyard - to były stracone godziny.

Sing ~ książka, której tematyki nie lubisz, ale ci się podobała

     Złodziejka Książek Markusa Zusaka. Najważniejszym wątkiem jest tam II wojna światowa, a jednak mi się podobała.

Thinking out Loud  ~ książka, o której nie możesz przestać mówić

     Wybacz mi, Leonardzie Matthewa Quicka - kocham, uwielbiam i jeszcze raz KOCHAM!

Lego House ~ postać, która w jakiś sposób jest do ciebie podobna

     Oczywiście, że Leonard Peacock z Wymacz mi, Leonardzie Matthewa Quicka.

One ~ książka, którą nie chcesz się dzielić

     Em... każda? Serio, ja nie pożyczam książek. Ale chyba jednak chodzi o taką, która "jest tylko twoja" - Love Letters to the Dead Avy Deallaria.

Photograph ~ książka, przy której trzeba się zatrzymać

     Portret Doriana Graya Oscara Wilde'a. Nie da się jej czytać w pośpiechu.

Afire Love ~ saga, którą kochasz całym sercem

     Uuuu... Ciężki wybór pomiędzy seriami Riordana. Nie mogę którejś kochać całym sercem tylko jednej serii, bo co z miłością do innych książek? Jednak skoro mam zdecydować to Olimpijscy Herosi, bo Leo.

Cold Coffe ~ książka, o której nikt nie wie, a jednak ją kochasz

     Play Javiera Ruescasa 💖 Jest to naprawdę mało znana książka, ale ma to coś, że nie można się od niej oderwać, mimo że nie jest jakoś specjalnie wybitna. Nie mogę doczekać się trzeciej części w Polsce!

Castle on the Hill ~ książka, z którą masz bardzo dobre wspomnienia

     Właściwie to z prawie każdą książką mam dobre wspomnienia. Jedną z książek, które najmilej wspominam jest NERVE Jeanne Ryan

Tenerife Sea ~ książka z niebieską okładką

This ~ pierwsza książka z serii, którą lubisz

     Krąg, pierwsza część Trylogii Engelsfors Autorstwa Matsa Strandberga i Sary B. Elfgren.

Runaway ~ książka, którą wybiegłeś kupić

     Apollo i boskie próby: Ukryta wyrocznia Ricka Riordana. Było to już kilka dni po premierze w dzień urodzin mojego brata. Pojechałam z mamą na zakupy i gdy mijałyśmy centrum handlowe poprosiłam ją żeby zjachała. Wybiegłam z auta i po kilku minutach wróciłam z tą właśnie książką. Było warto.

The A Team ~ książka, po którą sięgniesz ponownie

     Wybacz mi, Leonardzie? Nie no, to by już była przesada, chociaż to prawda. Teraz zasięgnę do lektur, a dokładnie chodzi mi o Buszującego w Zbożu Jerome'a Davida Salingera.

Shape of you ~ książka ze świetnie wykreowanymi bohaterami

     I tu zaczynają się moje tytuły. Uważam, że taką książką jest zdecydowanie Cień Wiatru Carlosa Ruiza Zafona

I see fire ~ książka, która ukazuje najbardziej prawdopodobną przyszłość

     Jak wiecie powstaje wiele książek o przyszłości, głównie tej złej. Według mnie, mimo wszystko, najbardziej prawdopodobne są Igrzyska Śmierci Suzanne Collins, a także NERVE Jeanne Ryan.

Bloodstream ~ książka pozostawiająca natłok emocji

     I tu znowu... nie, nie Wybacz mi, Leonardzie (chociaż też się zalicza). Tym razem powtórzę Złodziejkę Książek Markusa Zusaka, ponieważ to jest niepowtarzalna opowieść.

Lay it all on me ~ nominacje

     Nominuję Julię prowadzącą bloga Z NOSEM W KSIĄŻKACH i Magdę z Pomiędzy Wersami
Udostępnij ten wpis

wtorek, 14 lutego 2017

...spotkam człeka co buszuje w zbożu

   Nie przepadam pisać o lekturach szkolnych. Właściwie jeszcze mi się to nie zdarzyło. Większość lektur jest nudna i zbyt oczywista, oczywiście według mnie. Nie skłaniają zbytnio do przemyśleń, ani nie pobudzają w nas pragnienia podążania tą samą ścieżką co główny bohater. Jednak tym razem lektura, ostatnia już w gimnazjum, tknęła mnie. Nie jestem pewna co spowodowało początkowe zaciekawienie po pierwszych rozdziałach - prawdopodobnie to, że główny bohater jest podobny do Leonarda Pecocka z mojej ukochanej książki Wybacz mi, Leonardzie, o której już niejednokrotnie wam wspominałam. Obie książki dzielą 62 lata, a jednak są w jakiś sposób podobne. Lektura, nad którą będę się tym razem rozwodzić, została napisana przez Jerome'a Davida Salingera i nosi tytuł Buszujący w zbożu.
     Jeśli spotka człek takiego, co buszuje w zbożu
     Buszujący w zbożu to opowieść o szesnastoletnim chłopaku z Nowego Jorku, który niedawno został wylany z już czwartej szkoły, w której się uczył. Ten chłopak to Holden Caulfield, który pochodzi z zamożnej rodziny. Postanawia jak najszybciej uciec ze szkoły, więc zabiera walizki i jedzie do swojego miasta. Jednak nie ma zamiaru na razie wracać do domu - włóczy się po mieście, chodzi do klubów, wypala jedną paczkę za drugą, pije szkocką z wodą sodową i próbuje pozbyć się samotności.
     Jak już wspomniałam Holden Caulfield trochę przypomina mi Leonarda, chociaż nie ma myśli samobójczych. Jest dość inteligentnym wariatem. To określenie chyba najbardziej do niego pasuje. Dużo przeklina, ale ogólnie jest w porządku - mimo że prawie cały czas wspomina o tym, jak to ludzie mało co wiedzą i rozumieją. Jako narrator narzeka na bardzo wiele rzeczy - na kino, na teatr, na nadętych snobów, na swoje byłe, na swoich byłych współlokatorów, na ludzi mało inteligentnych, na inteligentów, na nudziarzy... właściwie na każdy rodzaj człowieka z "wyższych sfer", jaki przyjdzie wam do głowy. Ale bardzo lubi dzieci. Szczególnie te bystre.
     W piosence zamiast spotka, jak to jest w wierszu, występuje złapie. Właśnie to chciałby robić Holden - łapać dzieci buszujące w zbożu, gdy podbiegną za blisko krawędzi urwiska. Krawędź ta chyba jest metaforą dorosłości - kiedy zazwyczaj człowiek staje się zepsuty, nic mu się nie podoba i na wszystko psioczy.
     Bo czy człowiek może wiedzieć, jak to z nim będzie?
     Podobno książka J. D. Salingera jest jedną z najbardziej kontrowersyjnych książek XX wieku, a nawet wszech czasów. Właściwie nie wiem dlaczego. Jasne, rozumiem dlaczego ochrzczono go pierwszym tytułem, ale drugi? Przecież opisywane w książce sytuacje są obecnie w niektórych środowiskach normalne, np. wypalanie przez szesnastolatka jednej paczki za drugą.
     Książka bardzo mi się spodobała. Narzekania bohatera nie są uciążliwe. Gdyby ktoś mnie zapytał, o czym traktuje powieść, bez wahania rzekłabym, że o samotności. Nie o buncie, nie o zastanawianiu się nad przyszłością, tylko o samotności. Holden jest cholernie samotny. Mam wrażenie, że czuje się samotny odkąd jego młodszy brat Allie, do którego był bardzo przywiązany zmarł na gruźlicę trzy lata wcześniej. Dlatego szukał kogoś z kim mógłby porozmawiać, jednak chyba nawet, gdy z kimś był, czuł się opuszczony. A może trochę za bardzo dramatyzuję?
     Buszujący w zbożu skłoniła mnie do zastanowienia się nad tym, jaka jestem oraz nad tym, co mam zamiar ze sobą zrobić. Nad tym jak bardzo się zmieniłam, w ciągu mijających we wrześniu trzech lat. Tknęła we mnie coś jeszcze, ale nie mogę za bardzo określić co. Czasami tak jest, że coś nas powala, ale nie potrafimy powiedzieć dlaczego. Poczułam sympatię do tej opowieści, po którą z pewnością jeszcze sięgnę.
Udostępnij ten wpis

środa, 1 lutego 2017

...tańczę w iście teksańskim stylu

     Mimo że premiera książki była 1 lutego, ja posiadam ją już od 27 stycznia... Tak jakoś przyszła do mnie wcześniej z niewiadomych powodów. Pierwsza część o tytule Big Red Tequila z 1997 zachwyciła mnie totalnie. Teraz nadszedł czas na drugą część serii Tres Navarre autorstwa Ricka Riordana - Taniec wdowca z 1998.

     Akcja dzieje się dwa lata od ostatnich zdarzeń. Jacksonowi Tresowi Navarre zostało zaledwie kilka godzin oficjalnej praktyki, aby otrzymać licencję prywatnego detektywa, chociaż przez chwilę się zastanawia czy nie zmienić swojego zawodu. Właśnie zajmuje się sprawą zaginionej kasety z nagraniem demo Mirandy Daniels, która ma szansę na wielką międzynarodową karierę. Dodatkowo zostaje zabita członkini jej zespołu, a producent muzyczny znika bez śladu... Tres nie może się powstrzymać od wpakowania się w samo centrum sprawy i sprzedania paru kopniaków.
   Policjanci wiedzą, że sprawcy są głupi, ale i tak czasami ich lekceważą. (...) Większość ludzi, którym zbrodnia uchodzi na sucho, wcale nie wykazuje się specjalną mądrością. Postępują w dostatecznie idiotyczny sposób, żeby zbić policję z tropu.
     W kwestii książek Riordana chyba nie potrafię być obiektywna. Uważam, że Taniec wdowca to kolejna świetna książka autora, chociaż trochę bardziej bawiłam się przy poprzedniej części, jednak zdążyłam się już przyzwyczaić, że większość duugich części jest gorsza - np. Wodospad Lauren Kate, W pierścieniu ognia Suzanne Collins czy Elita Kiery Cass Niemniej jest to bardzo wciągający kryminał już od pierwszych stron. Chociaż w pewnych momentach nie umiałam się połapać, ponieważ trochę zmieniło się w czasie tych dwóch lat oraz znowu powracają wspomnienia z przeszłości.
     Główny bohater nie przestaje zaskakiwać. Tak samo jak autor. Wszyscy dobrze wiemy, że gra w branży muzycznej nie jest zupełnie czysta. I jest to świetny materiał na fabułę, chociaż nie do końca w tej książce jest to wykorzystane. Owszem, sprawa jest ciekawa i zawiła, ale nie ma w sobie tego CZEGOŚ, co miała poprzednia część, jednak i tak czekam na trzecią - Ostatni Król Teksasu. Taniec wdowca jest także trochę za bardzo przegadany w związku z przyszłością Tresa, ale nie cierpi się przy tym ;) Polecam fanom kryminałów, Ricka Riordana, Teksasu, bądź tequili, jako odprężenie po coraz dłuższych dniach.
Udostępnij ten wpis
Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.