czwartek, 31 marca 2016

...będę mieć genialne pomysły

You can walk straight through hell with a smile
     Czytając tytuł posta można doszukać się pewnej nuty sarkazmu, a w każdym razie mam taką nadzieję. O co chodzi? Już wyjaśniam.
     Jestem w drugiej klasie gimnazjum. Wczoraj na wychowawczej mieliśmy zastępstwo z panem od WOSu oraz doradztwa zawodowego. Rozmawialiśmy o tym, że warto ryzykować i dążyć do celu oraz o tym, że sami decydujemy czy będziemy w tym jednym procencie ludzi, którzy dążą do spełnienia marzeń. "Rób to, co kochasz, a nigdy nie będziesz pracował" - mogę śmiało powiedzieć, że to było motto tejże lekcji.
     Pozostaje, więc pytanie - na jaki to "genialny" pomysł wpadłam?
     Ów pomysł to... Założenie wydawnictwa. Jest wiele naprawdę świetnych, początkujących pisarzy (między innymi mój hm... kolega, bo nie wiem czy mogę go nazwać przyjacielem, Hertanix Michał <kliknij, aby wejść na jego blog>) publikujących swoje powieści na swoim blogu, wattpadzie lub zostawiając je w swoich zeszytach ukryte przed całym światem. Wydawnictwo, które bym założyła poszukiwało by takich ludzi, pracowało nad ich warsztatem i pozwalało spełniać marzenia młodych pisarzy.
     Osobiście uważam, że to nie jest jakieś niemożliwe do spełnienia marzenia. Mógłby być mały problem z przebiciem, ale przecież najtrudniejsze są początki.
     Moim, jednym z naprawdę wielu, marzeniem jest móc spełniać zarówno swoje jak i czyjeś marzenia.
     Teraz czas na motywację dla was. To od was zależy czy spełnicie swoje marzenia. Ludzie na waszej drodze mogą wam pomóc w ich spełnieniu, ale nie mogą ich spełnić za was. Nie poddawajcie się i stale dążcie do celu, kochani.
     Uwierz w siebie. Uwierz w swoje marzenia. Nie siedź, tylko wstań. Nie idź, tylko biegnij. Stwórz plan i zacznij działać. Nie czekaj na nadejście jutra, bo jutro zaczyna się już dziś.
Cause there's gonna be a day
When you're
Standing in the Hall of Fame
And the world's gonna know your name
     Zarówno pierwszy cytat jak i ten powyżej pochodzi z piosenki zespołu The Script Hall of Fame - jednej z najbardziej motywujących piosenek jakie istnieją.

Udostępnij ten wpis

środa, 30 marca 2016

...będę tam, gdzie poniesie mnie wiatr

     Wiatr marcowy to zły wiatr, mawiała moja matka. Ale wbrew temu wydaje się dobry, pachnie sokiem roślin i ozonem, i solą dalekiego morza. Dobrym miesiącem jest marzec, kiedy luty ucieka tylnymi drzwiami, a od frontu już czeka wiosna - dobrym miesiącem na zmiany.
     Witam w ten deszczowy marcowy dzień. Dzisiaj mam dla was opinię książki, do której musiałam się długo przekonywać, aby w końcu ją przeczytać. Joanne Harris Czekolada - zapraszam.
     Do małego miasteczka - Lansquet - we Francji przybywa Vianne Rocher wraz z córką, Anouk. Były już w wielu, wielu miejscach i nigdzie nie zostawały na długo - maksymalnie rok, ale zazwyczaj jest to miesiąc czy dwa. Przez całe życia była tam, gdzie czuła, że wiatr ją niesie. Uciekała przed Człowiekiem w Czerni. Kobieta w tym małym szarym, niewyróżniającym się miasteczku otwiera czekoladziarnię. Ma wielu zwolenników, ale i wielu wrogów.
     Jej wrogiem był między innymi ksiądz Francis Reynaud, Człowiek w Czerni, nie pochwalał tego, co robiła madame Rocher, tym bardziej, że otwarła swój sklep w Wielki Post. Ale Reynaud miał swoja tajemnicę, coś o czy nie wiedział nikt oprócz poprzedniego proboszcza... Nawet czytelnik nie do końca ją poznaje, nad czym bardzo ubolewam.
     Są to dwie główne postacie. Po za tym byli jeszcze: Armanda Voizin - staruszka, która bardzo lubiła Vianne, Roux - wodnik pływający po wodach Tannes, Gulliaume - człowiek, który traktował swojego psa, Charlesa, jak przyjaciela.
     Książka Joanne Harris Czekolada pozostawiła po sobie mieszane odczucia. Jestem zła na autorkę, że przerwała, według mnie, w najmniej odpowiednim momencie. Chciałabym się dowiedzieć co stało się z Francisem Reynaudem po zjedzeniu czekoladek, co stało się owego dnia, którego wspomnienie podążało za nim jak cień. Dlaczego tak często odwiedzał poprzedniego proboszcza? Zbyt wiele w opowieści zostało niedopowiedziane… Uważam, że kleryk był najciekawszą ze wszystkich postaci świata przedstawionego. Te jego liczne tajemnice… Uważam, że naprawdę dobrym pomysłem było opisywanie historii z dwóch perspektyw. Z niecierpliwością czekałam na każdy rozdział, w którym narratorem był Francis, bo opisywał każde odczucie… każdy smak i zapach z taką intensywnością, że można było to wszystko odczuć, jakby samemu się tego doświadczało. Vianne Rocher, główna bohaterka, wzbudziła u mnie sympatię, ale na pewno nie dołączy do moich ulubionych książkowych postaci. Książkę czyta się przyjemnie i czuje się aurę spokoju mimo Człowieka w Czerni, rozsiewającego niepokój.
Udostępnij ten wpis

środa, 23 marca 2016

...jestem Następczynią

     ...była jedna rzecz, którą zdołałam zrobić w siedem minut, i wiele osób uznałoby, że jest godna podziwu: zostałam królową.
     Jedyna miała być już ostatnią książką z serii, a Selekcja miała być trylogią. Okazało się jednak, że jest jeszcze czwarta część i powstaje piąta. Nie powiem - bardzo się z tego powodu się ucieszyłam. Następczyni Kiery Cass, czyli Eliminacje dwadzieścia lat później.
     Księżniczka Eadlyn Schreave - córka Maxona i Americi Schreave urodziła się siedem minut przed swoim bratem - Ahrenem. Oznacza to tyle, że jest ona następczynią tronu Illéi oraz to, że następne Eliminacje należą do niej.
     Eadlyn nigdy nie myślała o miłości. Zawsze przykładała się do obowiązków księżniczki oraz wspomagała swoich rodziców w rządzeniu krajem. Lubiła to. 
     Nie chciała eliminacji. Nie chciała się zakochiwać. Nie pasowała jej przyszłość z ukochaną osobą. Zgodziła się jednak na to, aby podnieść morale kraju.
     Trzydziestu pięciu kandydatów trafia do pałacu. A tak właściwie trzydziestu czterech, bo jeden z nich już tam mieszka.
     Zaskoczeni? Otóż jednym z kandydatów jest... syn Marlee i Cartera Woodworka, Kile, który wraz z rodziną mieszka w pałacu. Tak, historia Marlee skończyła się równie szczęśliwie jak Americi.
     Księżniczka postanawia zniechęcić kandydatów do tego, aby dalej brali udział w Eliminacjach, ale za bardzo jej się to nie udaje. Tak samo, jak dwadzieścia lat temu każdy biorący udział ma inny powód.
     Ucieszyłam się, gdy dowiedziałam się, że będę mogła wrócić do pałacu w Angel. Uważam, że Następczyni była bezbłędnym posunięciem pani Kiery Cass. Często zastanawiam się co dzieje się z bohaterami po skończeniu książki. Większość uważa, że oni kończą się wraz z końcem książki. Ja tak nie myślę. Ukazanie tego, co dzieje się po dwudziestu latach wspólnego życia Americi i Maxona było świetnym pomysłem. Córkę pary królewskiej, Eadlyn, która jest główną bohaterką książki polubiłam od razu, bo wie czego chce. Jest bezwzględna i antypatyczna, co wcale nie odbiera jej uroku. Może i jest trochę nadęta i się wywyższa, ale jest tak dlatego, że ma cel i chce go osiągnąć. Polubiłam także jej młodszego brata bliźniaka – Ahrena. Nowe Eliminacje znowu budują napięcie, a każdy kandydat jest intrygujący. Podoba mi się także postać Kilea Woodworka. Książkę czyta się przyjemnie, jest trochę więcej wątków politycznych, ale to dalej książka Kiery Cass - szalenie romantyczna.
Udostępnij ten wpis

wtorek, 22 marca 2016

...zostanę Jedyną

Złam mi serce. Złam mi je tysiąc razy, jeśli zechcesz. Możesz z nim robić, co chcesz, bo należy tylko do ciebie.
     Niestety, ale to już ostatnia część o ulubienicy ludu Illéi, Americe Singer. Jedyna Kiery Cass to zakończenie, które jest idealnym zwieńczeniem całej serii.
Opis
     Zostały już tylko cztery dziewczyny - Elise Whisks, Kriss Ambers, Celeste Newsome oraz America Singer. Każda przybyła do pałacu z innego powodu: Elise - jako księżniczka Nowej Azji, spełniała obowiązek wobec kraju. Celeste - Dwójka, chciała żyć w ciągłym blasku fleszy i być jedną z najważniejszych osób w kraju. Kriss - pragnęła znaleźć prawdziwą miłość w księciu Maxonie (miała jeszcze jeden powód, o którym dowiadujemy się pod koniec książki, więc nie będę zdradzać). No i oczywiście America Singer - nie chciała trafić do pałacu. Zmuszono ją.
     Im bliżej końca tym napięcie coraz bardziej rośnie. Ataki rebeliantów nasilają się. America jest pewna, że chce "należeć" do księcia, ale nie jest pewna czy Maxon nadal chce być tylko jej. Nie jest też całkowicie przekonana o tym, że powinna już zupełnie skończyć z Aspenem. Wie, że król Clarkson jej nienawidzi i nie pozwoli żeby została księżniczką.
Opinia
     Jedyna Kiery Cass dostarczyła mi wielu niezapomnianych doznań. W pewnych momentach jednocześnie uśmiechałam się, byłam zła i równocześnie płakałam. W zakończeniu historii autorka przeszła samą siebie. Może i cała opowieść jest nieco przewidywalna, szczególnie sam koniec, ale cała oprawa - połączenie bajki i talk-show, miejscami zaskakująca fabuła, intrygujący bohaterowie i ich ciemne sekrety... wybitna książka. Można pomyśleć, że taka historia nie przekazuje żadnych wartości. Według mnie przekazuje i to więcej niż się można spodziewać: Należy walczyć o miłość. Zawsze trzeba kończyć to co się zaczęło. Powinno się bronić swoich racji oraz wyższych wartości. Każdy sekret w końcu wyjdzie na światło dzienne. Jest tego jeszcze więcej, ale nie starczy mi słów, aby wszystko wypisać. Jedyna to po prostu idealne zakończenie, idealnej serii o (nie)idealnym związku „zwykłej” dziewczyny i księcia z bajki. Do Americi miałam wiele wątpliwości, ale zyskała moją sympatię. A Maxon? Zawsze będzie mi bliski i pozostanie dla mnie idealny.
Udostępnij ten wpis

czwartek, 17 marca 2016

...będę w Elicie

     Post miał się ukazać w niedzielę, ale z powodu choroby, jaką jest lenistwo, dodałam go dopiero dzisiaj. Ponownie zapraszam was do Angel - stolicy Illei. Elita Kiery Cass to druga część serii Selekcja.
Opis
     Do pałacu przybyło trzydzieści pięć kandydatek. Zostało tylko sześć - tzw. Elita. Zadania są coraz trudniejsze, ataki rebeliantów nasilają się w całym kraju, a America dalej nie jest pewna swoich uczuć. Wciąż jest rozdarta pomiędzy przyszłością z Maxonem, o której nawet nie śmiała marzyć, a przeszłością z Aspenem, która zdawała się zniknąć, gdy tylko wyjechała do pałacu.
     Pewnego dnia Maxon i Ami postanawiają zorganizować bal Halloweenowy (Halloween od wielu lat już nie obchodzono). W czasie balu zostaje nakryta Marlee na całowaniu się z gwardzistą Woodworkiem. Oboje zostają skazani na karę chłosty i są zdegradowani do klasy Ósemek - złodzieje, zdrajcy stanu, nędzarze... po prostu ludzie żyjący na marginesie społeczeństwa. W czasie egzekwowania wyroku America, w porywie serca, postanawia spróbować ochronić swoją przyjaciółkę, przez co wpada w poważne tarapaty, a król Illei, ojciec Maxona, zaczyna jej coraz bardziej nienawidzić i uważa, że jest ona niegodna księcia Maxona, następcy tronu.
      W tej części dowiadujemy się także coraz więcej o ciemnej stronie rodziny Schreave, która jest warta największej uwagi...
Opinia
      Druga część Slekecja autorstwa Kiery Cass - Elita – znowu zabiera nas do totalitarnego państwa rządzonego przez Clarksona Schreave, o którym w tej części dowiadujemy się coraz więcej. Uważam, że jest to najciekawsza postać w tej opowieści – z zewnątrz poukładana, spokojna i dbająca o państwo, a z drugiej nie za dobry ojciec i mąż oraz bezwzględny tyran. Druga część ma także znacznie więcej kluczowych momentów dla historii, m.in. pierwszy pocałunek, poznanie prawdziwego oblicza króla, czy (raczej) ostateczny wybór Americi w kwestii przyszłości. Elita ukazuje walkę serca z rozumem głównej bohaterki między przyszłością, a przeszłością. Książka Kiery Cass pochłania czytelnika w całości, nie czytelnik książkę. Po prostu nie można się od niej oderwać, a gdy ją skończyłam nie mogłam się doczekać, jak cała opowieść się skończy, a chociaż oczywiste jest to, że Maxon wybierze Americę, to nie wiadomo czy ona wybierze jego. Lekka, przyjemna, dobrze napisana, jak najbardziej polecam.
Udostępnij ten wpis

niedziela, 6 marca 2016

...wezmę udział w Eliminacjach

    Nie chciałam być członkinią rodziny królewskiej ani Jedynką. Nie chciałam nawet tego próbować.
      - Są to jedne z pierwszych zdań, jakie pojawią się w książce Kiery Cass Rywalki - pierwszej części serii Selekcja. Uznałam, że marzec na moim blogu upłynie w klimacie Selekcji, a to oznacza, że w każdy poniedziałek pojawi się jeden post związany z tą serią. Więc już nie przedłużając: zapraszam was do Illéi - kraju, który obecnie jest jeszcze Stanami Zjednoczonymi (kto by się spodziewał) oraz ojczyzny głównej bohaterki, Ami Singer, która otrzymała imię po kraju, który za wszelką cenę walczył o wolność.

Opis
    America Singer żyje w czasach po czwartej wojnie światowej (jeżeli się nie mylę wybuchła ona z powodu Chin). W Illéi panuje system klasowy, który zależy od majątku, czyli właściwie od tego co dana rodzina robi. Rodzina Singer są Piątkami, czyli artystami. America śpiewa i gra na skrzypcach. Pewnego dnia zostają ogłoszone Eliminacje - wybór żony dla następcy tronu - w których może brać udział każda niezamężna dziewczyna w przedziale szesnaście - dwadzieścia lat. Nasza główna bohaterka nie chce brać w nich udziału, ale mama i jej chłopak, Aspen, ją do tego zmuszają (mama - okey, ale chłopak?), bo przecież będzie tyle kandydatek, że ma bardzo małe szanse się dostać.
    Jak można się spodziewać, dostała się i musi opuścić swoje rodzinne miasto.
    Trafia do pałacu razem z trzydziestoma czterema innymi kandydatkami. Powody, dla których przyjechały są tylko dwa - albo chcą odnaleźć miłość w przystojnym księciu, Maxonie Schreave, albo chcą objąć władzę i być jedną z najważniejszych osób w kraju.
    America po raz pierwszy spotyka się z Maxonem w ogrodzie, gdzie zarzuca mu, że jest płytki skoro chce zdobyć w ten sposób żonę, jednak z czasem zaczyna go coraz bardziej lubić.
    W pałacu odnalazła również przyjaciółkę - Marlee Tames, która była szóstką. Z innymi nie nawiązała lepszego kontaktu.
    Sprawy komplikują się, gdy Aspen przybywa do pałacu, jako gwardzista...
    Cała książka utrzymana jest w klimacie Reality Show. Kandydatki co jakiś czas otrzymywały zadania, brały udział w Biuletynie prowadzonym przez Gavrila Fade, który przypominał mi trochę Caesara  Flickermana z Igrzyska Śmierci Suzanne Collins.
Opinia
     Z przeczytaniem Rywalki Kiery Cass zwlekałam bardzo długo. Na moje nieszczęście. Gdy już zaczęłam czytać, nie mogłam się oderwać. Można by pomyśleć, że jest to historia jakich wiele, ale według mnie wyróżnia się na tle innych tego typu książek. Bardzo podoba mi się to, że jest utrzymana w klimacie Reality Show. Postacie są interesujące i to każda, niezależnie od tego czy ma znaczący wpływ na opowieść czy nie. America Singer jest urzekającą główną bohaterką, a Maxon Schreave (nie)idealnym księciem za jakiego można oddać wszystko. Rodzina Schreave, jak każda rodzina królewska, ma swoje mroczne sekrety, o których nikt by ich nie podejrzewał. Rywalki jest urzekająco romantyczna. Z napięciem śledziłam wątek miłości zarówno do Maxona, jak i Aspena. Przyjemna w odbiorze opowieść o tym, że czasami nie tylko miłość, ale również obowiązek może nas doprowadzić do zguby i bycia nieszczęśliwym oraz, że trzeba coś zakończyć, żeby zaczęło się coś naprawdę pięknego.
Udostępnij ten wpis
Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.