piątek, 29 stycznia 2016

...wyruszę na górę Othrys... czyli do San Francisko - Obóz Herosów edycja zimowa

     Drugi w styczniu post do Wyzwania Czytelniczego :) Dzisiaj po raz kolejny zamierzam was zachęcić do odwiedzenia Obozu Herosów. Przedstawiam wam trzecią część przygód Percy'ego Jacksona, czyli Percy Jackson i bogowie olimpijscy: Klątwa Tytana.
Opis
    W Klątwa Tytana Percy poznaje Łowczynie - nieśmiertelne towarzyszki Łowów Artemidy oraz dwójkę dzieci potężnego boga - Biancę i Nico di Angelo. Nie jest dokładnie powiedziane kto jest ich rodzicem. No dobra jest, ale na końcu książki, więc nie będę spojlerować. 
    Cały dramat tej historii zaczyna się od tego, że jeden z potworów "porywa" Annabeth, a Artemida rusza za nim żeby dowiedzieć się, komu służy, ale ona także zostaje porwana. I w tym momencie zaczyna się przygoda. 
    Jeżeli ktoś czytał drugą część, wie, że Thalia - córka Zeusa - przestała być drzewem. Hurra! Niestety nie za dobrze dogaduje się z Percym (Buuu!), jednak jest ona ważną postacią w książce.
    Łowczynie do czasu powrotu Artemidy mają czekać w Obozie Herosów, ale gdy Zoe otrzymuje przepowiednie od Wyroczni wyrusza wraz z Thalią, Groverem i Biancą na misję mającą na celu uwolnienie Artemidy i może Ann. Kim jest Zoe? Otóż Zoe Nightshade  jest towarzyszką łowów i głównodowodzącą Łowczyń (znaczy zaraz po Artemidzie). Jej pochodzenie jest interesujące, ale nie zdradzę kim są jej rodzice. Wiecie: No Spoiler.
    Mamy komplet, więc możemy ruszać!
    Ale zaraz... Gdzie jest Percy?
    Percy nie brał udziału w wyprawie. Oficjalnie nie brał.
    Pominę, jak to się stało, że jednak brał udział w wyprawie. Może ciekawość zachęci was do przeczytania książki :)
    Nasza piątka podczas podróży przeżywa wiele przygód, walk i spotkań z podejrzanymi typami, a Grover przez chwilę ma Lamborgini, a Percy i Annabeth podtrzymują nieboskłon. Normalka. Herosi odwiedzają też Waszyngton, więc jeżeli był tam ktoś z was zimą 2007 roku to może ich widział. Nigdy nic nie wiadomo ;)
     Jeżeli chodzi o Biancę to jest jeden problem... pamięta rzeczy, które działy się przed jej urodzeniem. Prawdopodobnie przed jej urodzeniem.
     Dobra. Chyba powiedziałam już za dużo.
Opinia
     Klątwa Tytana Ricka Riordana to jedyna jego książka o herosach, której akcja rozgrywa się zimą. Jest również jedyną książką, od której można zacząć czytać serię i będzie się wiedzieć o co chodzi oraz będzie mógł sobie wyobrazić jak wyglądają poszczególne postacie i Obóz Herosów, ponieważ jest to jeszcze raz opisane i wyjaśnione. Wyjaśnienia pojawiają się ze względu na rodzeństwo di Angelo, a opisy z przyczyny zimowej pory. Napisana jest w sposób błyskotliwy, żartobliwy i tak jak tylko Riordan umie, więc jeżeli ktoś nie czytał poprzednich części zaraz po nie sięgnie, a potem po czwartą, czyli Bitwa w Labiryncie. Świetna lektura na ferie. Jak najbardziej polecam.
Udostępnij ten wpis

czwartek, 28 stycznia 2016

28 stycznia - dwa powody do świętowania ^^

     Hello, it's me :)
     Tak jak jest napisane w tytule, mam dzisiaj dwa powody do świętowania. Pierwszy to... moje urodziny! :) Sama uważam, że cieszenie się z powodu tego, że jesteśmy kolejny krok bliżej śmierci, jest tak trochę bezsensowne, ale mimo wszystko lubię ten dzień. Szkoda tylko, że w tym roku nie ma śniegu w moje urodziny :(
      Drugim powodem jest to, że dokładnie dziś mija pół roku odkąd zaczęłam prowadzić tego bloga. Dziękuję wszystkim, którzy kiedykolwiek czytali coś na moim blogu. Dziękuje również za wszystkie komentarze, które motywowały mnie do dalszego pisania.
      Na dzisiaj to tyle, a jeszcze przed końcem stycznia ukaże się post o kolejnej świetnej książce ;)


Udostępnij ten wpis

sobota, 16 stycznia 2016

..."Thinking Out Loud..."

     Zabawne, że pisząc ten post słucham piosenki Imagine Dragons Radioactive... Owszem jest to kolejny post o muzyce, ale jak być może zauważyliście w tytule jest fragment, a zarazem tytuł piosenki, kogoś zupełnie innego. Panie i panowie przedstawiam wam mojego ulubionego wokalistę Eda Sheerana. Jego głos sprawia, że mimowolnie się uśmiecham, a uwierzcie, ci, co go nie znają, ma naprawdę cudowny głos ;) Niestety obecnie ma przerwę w karierze, ale podobno pracuje nad nową płytą (takie dwie sprzeczności, ale co tam).
     Edward Christopher Sheeran (tak brzmi jego pełne imię) urodził się 17 lutego 1991 roku w Hebden Bridge (Wielka Brytania). Jest wokalistą, autorem tekstów i producentem. W 2005 roku zaczął nagrywać pierwsze utwory, ale popularność przyniosła mu dopiero w 2011 roku piosenka The A Team. Również w tamtym roku wydał pierwszą płytę pt.: "+". Drugą wydał w 2013, której nadał tytuł X (ciekawe co będzie następne? Może "-"?).


     Jako pierwsza piosenka chyba najbardziej znana (może oprócz I see fire, która promuje film Hobbit: Pustkowie Smauga). Jest to Thinking Out Loud. Jakby się zastanowić to mogłaby być piosenka blogerów, bo przecież każdy blogger w jakiś sposób Myśli na głos (tak, sprawdziłam, że Thinking Out Loud dosłownie znaczy Myślę na głos). Ed zapewnia swoją ukochaną, że będzie ją do końca życia kochał oraz zastanawia się, jak to się dzieje, że ludzie się w sobie zakochują. Wspaniała muzyka, wspaniały głos... Czego chcieć więcej?


     Teraz trochę mniej znana piosenka pt.: Drunk, Sheeran zastanawia się czy powinien się upić, żeby zapomnieć o swojej byłej i śpiewa o niej, o tym jak ją kocha i jak bardzo czuje się smutny z powodu, że nie są już ze sobą. Co do teledysku... kot rozwala system ;)


     Teraz bardziej utwór Taylor Swift, niż Eda Sheerana, ale pisali go razem, więc... no wiecie, a nie potrafię jej pominąć, bo jest niesamowita.
     W Everything Has Changed zakochałam się bezwzględnie. Opowiada o tym, jak się spotkali, jak bardzo za sobą tęsknią i, jak sugeruje tytuł, że wszystko się zmieniło, gdy się poznali.


     Ostatnia już piosenka jest naprawdę trudna do wyboru. Mogłabym napisać o wszystkich, ale zdecydowanie zajęłoby mi to zbyt dużo czasu, a wam kilka dni, żeby przesłuchać każdą piosenkę. Na początku chciałam dać piosenkę, dzięki której poznałam Sheerana, czyli I see fire, jednak to było zbyt banalne. Teraz waham się między Give Me Love, Touch and Go, Lay It All On Me i Photograph...  Lay It All On Me teraz jest dość popularne, więc sobie daruję. Touch an Go i Photoraph też na razie sobie odpuszczę. Uwaga! Mamy zwycięzce! Mam zaszczyt przedstawić wam Give me Love, czyli chyba piosenkę piosenkę Eda, którą poznałam po I see fire.
     Co tu dużo pisać... Sam tytuł wiele mówi. Piosenka jest o tym, że podmiot chce, wręcz pragnie miłości. Jest to utwór, który doskonale do mnie pasuje i chyba dlatego bardzo go lubię...


     Oczywiście zachęcam do posłuchania piosenek Eda Sheerana, m.in. Afire Love, Cold Coffe, Bloodstream, Autumn Leaves i tych, które wymieniłam w tym poście :)
     Chciałaby potrafić, tak jak Ed, wyrażać uczucia i Myśleć na Głos.
Udostępnij ten wpis

czwartek, 14 stycznia 2016

...trzeba będzie pożegnać kilka osób /*

     Jak już niektórzy z was wiedzą dzisiaj umarł Alan Rickman znany wszystkim z roli Severusa Snape'a w sadze "Harry Potter". Miał 69 lat. Od długiego czasu walczył z rakiem. [*]
     Od zawsze boję się Śmierci. Wiem, że każdego spotka, ale za każdym razem, gdy lubiana przeze mnie osoba umiera, życie uderza mi z liścia w twarz. Gdy piszę ten post w oczach mam łzy. Więcej nie dam rady dziś napisać... Pożegnania są zdecydowanie za trudne... ;(
     Czarodzieje! Różdżki w górę! /*





Udostępnij ten wpis

niedziela, 10 stycznia 2016

poniedziałek, 4 stycznia 2016

...nie porzucę nadziei i nie stracę wiary

     Tym razem z wyborem książki nie miałam żadnego problemu. Od razu zdecydowałam się na Życie Pi Yanna Martela.
      Pierwszy raz przeczytałam tą powieść trzy lata temu. Od tamtej pory czytam ją co roku przez święta i za każdym razem odkrywam w niej coś nowego. Jak do większości książek, do tej skłoniła mnie ciekawość.

Opis
     W książce autor opowiada nam historię młodego Indyjczyka Piscine Molitore'a Petela.
     W pierwszej części poznajemy jego życie w Indiach oraz jak poznał Hinduizm, Chrześcijaństwo i Islam. Opisuje też zabawną historię tego, dlaczego tygrys nazywa się Richard Parker. Dowiadujemy się po czym otrzymał imię, dlaczego postanowił je skrócić do krótkiego Pi oraz dlaczego jego rodzina postanowiła sprzedać zoo i wyjechać do Kanady.
     Druga część pt. Ocean Spokojny ukazuje katastrofę na morzu, jak to się stało, że zebra, orangutan, hiena, tygrys i Pi trafili na szalupę ratunkową i jak część z nich umiera, a raczej zostaje zabita. To tylko początek tejże części, bo cała reszta opowiada o 227 dniach na morzu, przemyśleniach (jedno z nich znajdziecie na końcu postu), wyborach i tęsknocie Pi. Jego wspomnieniach, wahaniach oraz ogromnej wierze w Boga.
     Trzecia część to relacja Piscine z katastrofy i podróży, jaką złożył panu Okamoto i panu Chiba.


Opinia
     Życie Pi Yanna Martela to nie tylko książka o podróży na niebezpiecznym Oceanie Spokojnym. To piękna książka pełna przemyśleń, która zmieniła moje spojrzenie na świat i na wiarę.  Kilka miesięcy temu usłyszałam Co takiego może być w tej książce? Opowiada o chłopcu, który płynie, płynie i nic więcej. To na pewno nie jest ciekawa książka, a tym bardziej przekazująca ważne treści. Miałam wtedy ochotę przybić tej osobie piątkę krzesłem. Jasne, nie wszystkim będzie się podobać, ale według mnie jest to książka, którą każdy powinien przynajmniej raz przeczytać. Po za tym pomysł autora zasługuje na pochwałę: co jakiś czas wstawiona jest scena z teraźniejszości, kiedy autor jest w domu Pi Patela, który opowiada Martelowi swoją historię, więc możemy mieć wrażenie, że poznajemy tą opowieść w tym samym czasie co Yann M. Książka należy do tych, do których trzeba mieć ogromną determinację żeby ją przeczytać, ale zdecydowanie warto. Nie zawiedziecie się.



    Moim marzeniem jest wierzyć i nie tracić nadziei mimo przeciwności losu, tak jak Piscine Molitore Patel.
          Muszę wam coś powiedzieć o strachu. Strach to jedyny prawdziwy wróg życia. Tylko on może je pokonać. Jest sprytnym, zdradzieckim przeciwnikiem, o czym dobrze się przekonałem. Nie wie, co to przyzwoitość ani szacunek dla prawa i umów, nie zna litości. Uderza w najsłabszy punkt, który znajduje łatwo i nieomylnie. Rodzi się w twoim mózgu i to zawsze. [...]                                                                                    Wtedy strach zwraca się przeciwko twojemu ciału, które już wie, że dzieje się coś bardzo złego. Twoje płuca odleciały jak ptak, a wnętrzności wyślizgnęły się jak wąż. Język sztywnieje jak martwy opos, podczas gdy szczęki galopują w miejscu. [...] I podobnie dzieje się z resztą twojego ciała. Każda jego część rozpada się na swój sposób. Sprawnie działają tylko oczy. One zawsze bacznie obserwują strach.                                           Szybko podejmujesz pochopne decyzje. Pomijasz ostatnich sojuszników: nadzieję i wiarę. I tu sam dokonujesz sobie sabotażu. Już zawładnął tobą strach, który jest tylko wrażeniem, ułudą.                                           Trudno to ubrać w słowa. Ponieważ strach, prawdziwy strach, taki, który przenika cię do głębi, który czujesz, stając w obliczu śmierci, lęgnie się w twojej pamięci jak gangrena. Zatruwa wszystko, nawet słowa, które o nim mówią. Musisz więc walczyć z całych sił, żeby dać mu wyraz. Musisz walczyć, żeby rzucić na niego światło słów. Bo jeśli nie staniesz  do walki, jeśli twój strach stanie się niemą ciemnością, której starasz się unikać i o której może nawet uda ci się zapomnieć, odsłonisz się i narazisz na jego następne ataki, bo tak naprawdę nie stawiłeś mu czoła.

- fragment powieści Yanna Martela Życie Pi
w tłumaczeniu Magdaleny Słysz
Udostępnij ten wpis
Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.