niedziela, 19 listopada 2017

...przeszłość zawsze nas dopadnie

     Dzisiaj mam coś naprawdę wyjątkowego. Powieść psychologiczna, która podbiła moje serce od pierwszej strony. Książkę dorwałam na Targach i w sumie nie wiem co mnie do niej przyciągnęło - niepozorna, ukryta, o zwyczajnym tytule. Czasami po prostu to książka wybiera czytelnika, a nie czytelnik książkę - tak to już bywa. Za Tobą Kelly Luce, Wydawnictwo W.A.B. ... no i to tyle tytułem wstępu.

     Dwunastoletnia Chizuru Akitani, córka Żywego Skarbu Narodowego Japonii Hiro Akitaniego,
zabiła Tomoyę Yu. Wchodząc do pokoju nauczycielskiego zakrwawiona dziewczynka mówi tylko: "To nie jest moja krew". Po tym zdarzeniu trafia do Ośrodka Wychowawczo-Terapeutycznego w Kawano, lekarze określają ją mianem kireru, a ojciec się od niej odwraca. Po resocjalizacji zmienia imię na Rio i wyjeżdża do Stanów na studia. Tam poznaje swojego przyszłego męża, ustatkowuje się, zaczyna wieść normalne życie. Jednak gdy po kilkunastu latach otrzymuje paczkę ze smyczkiem, banknotem złożonym w motyla i listem, wie, że musi powrócić do Japonii choćby na kilka dni. Na miejscu będzie musiała zmierzyć się nie tylko z przeszłością, ale także z samą sobą.
Oszczędzając jeden rejon, wywieramy nacisk na drugi i tak dalej, więc możemy mieć tylko nadzieję, że kiedy wrócimy do miejsca pierwotnego bólu, dojdziemy do siebie na tyle, by móc znieść więcej.

Udostępnij ten wpis

sobota, 28 października 2017

Niekulturalna impreza kulturowa, czyli XXI Targi Książki w Krakowie

     Przez ten weekend, jak co roku w ostatni weekend października, środowisko literackie ożyło z prostego powodu - XXI Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie, których gościem honorowym w tym roku była Francja, ale z pewnością nie to wzbudziło największą sensację. Oczywiście to możliwość spotkania autorów zawsze przyciąga tłumy i tak też było w tym roku. Sama pojechałam do Krakowa na krótko, bo wpadłam tam tylko na dwie godzinki, ponieważ ekipa się trochę posypała, ale mówi się trudno, a co zobaczyłam i kupiłam to moje. 😎
Ten wyjątkowo mnie urzekł
Historia Targów Książki... w plakatach!

Autorzy

Tak wyglądała kolejka do Érica-Emmanuela Schmitta,
a jeszcze kawałka za mną nie uchwyciłam
     Zacznijmy od autorów. W tym roku można było spotkać ich mniej więcej zliczoną rzeszę, ale dwóch było dwóch, według mnie, bardzo szczególnych gości. Éric-Emmanuel Schmitt oraz Nicholas Sparks to nazwiska, które cieszyły się największą popularnością. Tego pierwszego najbardziej kojarzy się z Oscar i Pani Róża. Natomiast Sparks napisał wiele powieści, jednak ja go najbardziej kojarzę z Pamiętnikiem, chociaż żadnej jego książki nie przeczytałam, mimo tego że moje koleżanki się w nim zaczytują i zatracają co chwilę.

Co kupiłam i dostałam?

Moje małe skarby ♥♥
     Mimo, że byłam zaledwie dwie godziny kupiłam sześć książek, dwa kubki i dwie zakładki. Dodatkowo otrzymałam parę zakładek, katalogów, plakatów i najcudowniejszą w świecie koszulkę Obozu Herosów 😍. Jakie książki pewnie się zastanawiacie? Oto tytuły: Magnus Chase i bogowie Asgardu: Statek Umarłych i Tajne akta Obozu Herosów Ricka Riordana, Cesarzowa kart Kresley Cole, Lokatorka JP Delaney, Za Tobą Kelly Luce oraz  Czerwień rubinu Kerstin Gier. Reszta do wglądu na zdjęciach 😉




I znowu ten tłum

     Pamiętacie co przydarzyło mi się na TK w zeszłym roku? No więc dzisiaj stoisko, gdzie Nela ZNOWU miała podpisywać książki, omijałam szeroookim łukiem. Na szczęście nie było to trudne, ponieważ znajdowało się ono na samym końcu hali przy saloniku literackim.
     Jednak histeria tłumu mnie nie ominęła. Po pierwsze ludzie okropnie się pchali i rozpychali - a podobno czytelnicy to tacy spokojni ludzie. Po drugie ponownie zostałam oskarżona o próbę "bezprawnego i chamskiego wdarcia do kolejki", a chciałam sobie tylko przejść! Czasami zachowania ludzi to absurd goniący absurd.
     Na szczęście spotkałam też niesamowitych ludzi. Kiedy ktoś wytrącił mi książki z ręki od razu kilka osób zaczęło mi pomagać. To było takie kochane!






"W zły sposób podchodzimy do dzieciństwa"


Wspaniałe stoisko Wydawnictwa Otwartego 😍



     Po XXI MTK w Krakowie pozostały już tylko książki, gadżety i wspomnienia. W poniedziałek trzeba niestety wrócić do szkoły, więc ja biorę się do nauki, bo muszę odrobić tydzień zaległości. Piszcie, co wam przydarzyło się na Targach i, no cóż więcej mogę napisać, do zobaczenia za rok! 😘
Udostępnij ten wpis

wtorek, 19 września 2017

...rodzina Roccamatio jest tylko paralelą

     Historia rodziny Roccamatio to tak właściwie zbiór czterech opowiadań z początków pisarskiej przygody Yanna Martela, w którego skład wchodzą: Historia rodziny Roccamatio, Gdy usłyszłem koncert Johna Mortona ku czci szeregowca Donalda J. Rankina na smyczki i dysonujące skrzypce, Ostatnie godziny: warianty oraz Wytwórnia luster Vita Aeterna. Lustra na całą wieczność. Są nieco poprawione w stosunku do oryginałów z 1993 roku. Dzisiaj mam zamiar pochylić się nad, a raczej przed, pierwszym z nich.

     Historia rodziny Roccamatio  traktuje o o chorobie Paula Atsee. Więc skąd Roccamatio? Takie nazwisko nosiła rodzina Włochów mieszkająca w Helsinkach, którą główny bohater wymyślił wraz z przyjacielem. Pisali o niej książkę, a jej historia była paralelą (porównywanie, poszukiwanie i zestawianie podobieństw) do historii świata w latach 1901-1961 plus 2001, który był na wyrost, ponieważ wtedy jeszcze się nie wydarzył. Opowiadanie ma niecałe siedemdziesiąt pięć stron.
     Kocham tego człowieka ze względu na jego ból.
     W mojej opinii jest to prawdopodobnie najsmutniejsze opowiadanie świata. Do jego stworzenia Martela skłoniła śmierć przyjaciela na AIDS, przez nawet jedną stronę nie czuje się nadziei na dobre zakończenie, a dodatkowo w większości wybrane są wydarzenia najokropniejsze w historii XX wieku. Uwzględniona jest nawet śmierć Antoine'a de Saint-Exupéry'ego w 1944. Przy ostatnich stronach łzy spływały po moich policzkach z powodu ogromnego smutku wywoływanego w całości przez narratora. Odczuwałam wielki ból razem z nim. To niesamowite, że mimo niewielkiego rozmiaru, tak bardzo zżyłam się z bohaterami.

     Ale mimo tego, że Historia... to dzieło bardzo smutne, zarazem porusza i skłania do namysłu. Wprawdzie ta właściwa opowieść dzieje się w latach osiemdziesiątych to jest bardzo aktualna - widocznie niektóre rzeczy nigdy się nie zmienią. Przy okazji można poduczyć się trochę historii - tej strasznej, ale także odrobinę pozytywnej.

    Z całego serducha polecam to krótkie opowiadanie. Ma w sobie "to coś", co sprawiło, że czytałam je na jednym wdechu. Wprawdzie nie jest ani trochę zaskakująca, ale przyjemna i intrygująca. Kocham takie historie - nieco osobliwe i okropnie wzruszające. Mam nadzieję, że pozostałe opowiadania z tej książki okażą się równie tkliwe.
Udostępnij ten wpis

sobota, 2 września 2017

...koniec może być początkiem wszystkiego

     Już za parę dni wracamy do szkolnych ławek... właściwie to niektórzy nie wracają tylko zajmą zupełnie nowe miejsca. Do takich osób należę ja i już nie mogę się doczekać. A co mam dla was dzisiaj? Początek Wszystkiego Robyn Schneider.

      Pierwszego dnia ostatniej klasy liceum w szkole pojawia się nowa dziewczyna. Cassidy zwiedziła świat, gra na gitarze i ma swój własny styl bycia, tak niepodobny do tego, do czego przywykli uczniowie Eastwood High. Jednak to nie od niej wszystko się zaczyna. Właściwa, nowa historia Ezry Faulknera ma początek felernego wieczoru, kiedy wydarza się jego osobista tragedia i przestaje grać w tenisa, który, mimo że go nie lubił, był całym jego życiem. Ale do tego wszystkiego nie doszłoby, gdyby nie urwana głowa i pęknięte serce, które miały miejsce o wiele wcześniej.


Udostępnij ten wpis

piątek, 11 sierpnia 2017

...w Londynie zapada mrok

     Kto nie zna Sherlocka Holmesa? Jest to jedna z najbardziej wyrazistych postaci zarówno książek, a także wielkiego i małego ekranu. Niestety sir Artur Conan Doyle nic już dla nas nie napisze, jednak fani pozostali... A co jeżeli któryś z nich podjął wyzwanie dopisania czegoś do świata kryminału Doyle'a, ale... niekoniecznie o Sherlocku Holmesie?
     Moriarty - taki tytuł widnieje na okładce książki Anthony'ego Horowitza, a do tego dopisek: Sherlock Holmes nie żyje. Zapada mrok i już żaden fan Holmesa nie może przejść obojętnie. W każdym razie tak było w moim wypadku.

     Moriarty może się wydawać, że tylko naznaczone jest imieniem tego sławnego profesora. Zaczyna się od sprawy na wodospadzie Reichenbach oraz przyjazdu gości ze Stanów Zjednoczonych. Tymi gośćmi są śledczy Frederick Chase, który podąża śladem gangu Clarence'a Devereux. Śledczy spotyka Athelneya Jonesa, który jest fanem i naśladowcą Sherlocka Holmesa. Razem ruszają śladem przestępców ze Stanów Zjednoczonych, którzy mają zamiar zastąpić Jamesa Moriarty'ego.

Udostępnij ten wpis

piątek, 4 sierpnia 2017

Letni Book Tag i opowieści dziwnej treści

     "Jak ja nie cierpię lata" - te słowa z pełnym przekonaniem wypowiadam już od kilku lat. Lubię wakacje, wyjazdy, grille, ogniska, itd. ale czy przy okazji musi być tak cholernie ciepło? Jednak większość je lubi, więc trzeba się przystosowywać - a skoro ponad połowa wakacji za nami (jeżeli kogoś dobiłam to nie dziękujcie 😛) i już tylko trzydzieści dni dzieli mnie od pierwszego dnia w liceum (totalnie nie mogę się doczekać) to trzeba się trochę rozluźnić i dlatego dzisiaj mam dla was tag znaleziony u Pauliny.


Udostępnij ten wpis

wtorek, 1 sierpnia 2017

...wybiegnijmy w przyszłość i to jak najdalej

     Na tę książkę to ja się naczekałam... Aż miesiąc niespokojnego oczekiwania. Co to jest w porównaniu do serii R. Riordana (rok czekania na każdą kolejną część!)? Ale na tę byłam mega podjarana - mowa tu o Illuminae autorstwa Amie Kaufman i Jaya Kristoffa. No to by było na tyle z "prologu".


Udostępnij ten wpis
Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.